-…chodzi o to…o to, że….no, że ja…
że ty…-zaczął się plątac.-Ja i ty… my… oni nie… a ja… wtedy… przepraszam…
-A
może wolniej?- zaproponowała.
-Dobrze.-odparł.
Wziął głęboki oddech.- jesteś moją córką Hermiono…
-Co?!
-krzyknęła.- Jak to możliwe?! Moimi rodzicami są Grangerowie!- dziewczyna
wybiegła z przedziału, a za nią pobiegł Snape. Łzy płynęły po policzkach.
Biegła i wymijała uczniów, oni robili
miejsce profesorowi, który był daleko za nią. W końcu brunetka wpadła na kogoś
z impetem.
-Uważaj
co robisz!...Granger?! Co ty robisz?!-
spytał blondyn.
-Uciekam
Malfoy, uciekam.-powiedziała i szybko weszła do przedziału przyjaciół.-Harry!
Choć proszę!
-Miona…
ale gdzie i po co?
-No
proszę! Zaraz ci wszystko wyjaśnię, ale dalej!- powiedziała zapłakana
dziewczyna. Wszyscy siedzieli zdezorientowani. Nie wiedzieli co się dzieje.
Wzięła chłopaka za rękę i pociągnęła za sobą. Na korytarzu natknęli się na
Snape’a.
-Hermiono…
pozwól mi wytłumaczyć…- zaczął.
-Proszę…-przerwała.-daj
mi porozmawia z Harrym. Może on pomoże mi to jakoś zrozumie. MUSZĘ to zrozumieć…
-Dobrze..
w sumie… Potter też jest w to wmieszany…
-Słucham?!
I co jeszcze?!- mówiła dziewczyna. Na
szczęście nikogo nie było na korytarzu.
-Hermiono..
idź z nim porozmawiaj… ja za niedługo do was dojdę i wytłumaczę ci wszystko…
rozumiesz?- powiedział błagalnie Snape. Był jeszcze bledszy niż zwykle, a w
czarnych jak węgiel oczy wyrażały błaganie.
***
-Hermiono, o co chodzi?- spytał
Harry, gdy znaleźli się w osobnym przedziale. Dziewczyna siedziała przy oknie,
a nogi przyciągnięte do siebie. Głowę trzymała między kolanami. Cały czas
szlochała cicho. Chłopak usiadł koło niej i objął ramieniem.
-No
bo Snape…- przerwała.-Bo on…. Powiedział…
-Hermiono,
to on był tym gościem, przez którego nie pojechałaś do Nory?- ona pokiwała
głową.- Dlaczego?
-Taak.
Niedawno dostała sowę od Snape’a. Napisał, że przyjedzie 1 września…- zaczęła.-
stawił się o 10. Pomógł mi kufrem i
teleportowaliśmy się na peron. Byłam z Ronem na spotkaniu prefektów… potem
poszłam z nim do osobnego przedziału, siedzieliśmy cicho…
-Pobił
cię?!
-Nie…
on mi powiedział… powiedział, że to… że on jest.. jest moim ojcem…-
wyszlochała.
-Słucham?!-
Harry wstał i zaczął chodzi po przedziale. Nagle przystanął.- A co JA mam z tym
wspólnego?
-Nie
mam pojęcia… Pomóż mi jakoś zrozumieć… Harry…
-Mogę
ci Ada pytanie? –uśmiechnął się.
-Jasne.
-Dlaczego
ja? Tam była Ginny, Ron… ale wzięłaś mnie… chciałaś porozmawia ze mną.-
uśmiechnął się.
-No.. ja
myślę, że tak naprawdę z Tobą mogę porozmawia wszystkim… Jeśli masz z tym jakiś
problem to przepraszam…- zaczęła
nerwowo.
-Nie… nie o to mi chodzi… szczerze mówiąc… też
pomyślałbym o tobie… -podszedł do niej o przytulił.-Dziękuje.- wyszeptał. Drzwi
do przedziału otworzyły się i stanął w nich Ron.
-Wiedziałem!- zaczął krzyczeć.- Nienawidzę was!
Harry, wiedziałeś. Ty przecież wszystko wiedziałeś!- zatrzasnął drzwi i
wyszedł.
-Harry…
o co mu chodzi?
-Mionka…
wiesz jak to wyglądało…? Siedzimy w osobnym przedziale, a do tego ja cię
obejmuje…
-On
jest… zazdrosny?!
-Na
to wygląda.-westchnął.
-A
do tego ty wiedziałeś, że ja mu się podobam?- spytała.
-No
pewnie. Potrafi gadać o tobie godzinami.-wyszczerzył się. –Wiesz… może pójdę po
Snape’a? Wytłumaczy nam o co chodzi…
-Dobrze…
ale wróć szybko… dobrze?- powiedziała.- Iii.. wiesz co?
-No
co Mionka?
-Kocham
cię… kocham jak brata.- Harry był wyższy więc stanęła na palcach i pocałowała w
policzek.
-Wiesz..?
Ja ciebie też.-wyszeptał jej do uch i wyszedł. Dziewczyna myślała o tym co może
się dowiedzieć od nauczyciela. Chciała się od czasu do czasu z nim spotkać.
Z
myśli wyrwał ją trzask zamykanych drzwi. Harry usiadł koło niej i objął w
talii, a Snape naprzeciwko.
-Nie
uciekniecie mi? Wysłuchacie do końca?- powiedział. Oboje kiwnęli głowami. –No
więc… jesteście rodzeństwem…
-Słucham?!
Harry to mój brat?!
-Przyrodni…
-Moja
mama miała romans?!- Harry zerwał się na nogi.
-NIE!!
Lily nigdy nie zdradziła męża!
-No
ale… jak to?
-Naprawdę
chcecie wiedzieć? – oboje przytaknęli.- No więc…
-Nie
zaczyna się zdania od więc.- powiedziała Hermiona na co Snape nie zwrócił
uwagi.
-Lily
i Potter spotykali się już w 7 klasie. Byli ze sobą 2 lata, a potem w związku z
kilkoma nieporozumieniami zerwali ze sobą…
-No
ale byli małżeństwem!
-Nie
przerywaj mi Potter!- warknął.- Lily nie miała nikogo przez parę tygodni, aż w
końcu.. zaczęliśmy się spotykać…
-Słucham?!
-POTTER!
MÓWIŁEM, NIE PRZERYWAJ MI!- coraz bardziej się denerwował.- byliśmy ze sobą przez parę tygodni… Lily
zaszła w ciążę… z tobą Hermiono. Nie wiedziała o tym… ja zresztą też nie. Potem
Potter jakoś przekonał do siebie Lily i znowu byli razem… urodził się Potter, a
po paru miesiącach ty… i postanowiliśmy.. w trójkę… że będziemy cię wychowywać
razem…
-Ale
to oznacza, że baaardzo długo byłam u mamy .- powiedziała Hermiona.
-No
właśnie nie. Lily zaszła w ciąże z Harrym, a po tych paru tygodniach była ze
mną … Lily nosiła w sobie dwoje dzieci… naraz…
-Słucham?!
Czyli my z Mioną…?
-Tak
Potter. To jest twoja siostra… Mówiłem już! -powiedział Snape. Dziewczyna
usiadła na swoim miejscu… świat zawirował... Harry szybko złapał ją w talii,
żeby nie upadła.
***
Dziewczyna obudziła się w Skrzydle
Szpitalnym. Za rękę trzymał ją Harry. Dopiero teraz przypomniała sobie ostatnie
wydarzenia. Ojciec Snape… i brat Harry… a matka? Lily Potter…. A może Evans?
-Harry…
gdzie jest Snape?- wyszeptała.
-Pójdę
po niego.
-Dziękuje.-
chciała się podnieść, ale nie dała rady.- Harry.. zbliż się – powiedziała, a
oczy jej się błyszczały. Chłopak spełnił prośbę.- Kocham cię, braciszku.-
wyszeptała i po raz kolejny pocałowała w policzek.
-Ja
ciebie też… moja mała siostrzyczko.- odszepnął.-Zaraz do ciebie wrócę.
Po chwili do sali wszedł profesor wraz
z przyjacielem. Stanęli koło łóżka dziewczyny, która zaczęła rozmowę.
-Czy…
możemy porozmawiać? – zwróciła się do ojca.
-Oczywiście.-
odparł zdziwiony.- Zaraz porozmawiam z panią Pomfrey, żeby pozwoliła ci wyjść..
chcesz?- ta tylko skinęła głową, a czarnowłosy wyszedł.
Wrócił po paru minutach i oznajmił, iż
dziewczyna może już iść. Weszli do
pustej klasy i zaczęli rozmowę.
-Hermiono…
Myślę, że… nie tytułuj mnie per ‘ojcze’, ponieważ… nie zasługuje na to.
Jednak…-zawachał się.- Może będziesz do
mnie mówiła po imieniu? Ale nie na lekcjach.- dodał szybko.
-Hm…
myślę, że to dobre wyjście, ale…- zawahała się.- Co z moim nazwiskiem i domem?
-Byłbym
dumny, gdybyś nosiła moje nazwisko, a co do domu… szczerze mówiąc… chciłbym
żebyś była w moim, ale też…- tym razem to on się zawahał.- myślę, że raźniej by
ci było, gdyby Potter też się przeniósł. Co
tym myślicie?- zapytał.
-Harry…
jeśli się przenoszę to z tobą.-
powiedziała twardo.
-Ja…
dobrze.-powiedział.- Czy mógłby pan porozmawia z profesorem Dumbledorem?
-Szczerze
mówiąc… już z nim o tym rozmawiałem. Ceremonia odbędzie się jutro podczas śniadania.
Pasuje wam to?- obydwoje pokiwali głowami.- Hermiono… przepraszam, że pytam,
ale przyjmiesz to nazwisko…? Oczywiście nie musi…
-Tak.
Myślę, że… szkoła powinna dowiedzieć się jutro. Ale! Proszę, żeby dyrektor
opowiedział wszystko .Łącznie z historia moją i Harryego… Jeśli tylko on się
zgodzi. Harry?
-W
końcu będziemy musieli powiedzie, że jesteś moją siostrą… nie chcę, żeby moja
mama była postrzegana jako… nawet tego nie powiem!- zakończył gniewnie.
-Zgadzam
się z tobą… prof… Severusie - powiedziała nieśmiało, nie zdając sobie sprawy
ile szczęścia dała swojemu ojcu.- Mógłbyś poprosi o to dyrektora?
-Ooczywiście.
Dla ciebie wszystko…-przerwał.- …córeczko.- Dziewczyna nie wiele myśląc rzuciła
się w objęcia nauczyciela.
-No
to… co mam zrobi, żeby zmienić nazwisko…?- spytała.
-Chodźmy
do mojego gabinetu. W szafce mam
dokumenty, które musisz podpisać.- ruszyli w stronę lochów. Stanęli przed
drzwiami które otworzył Sev i weszli do środka. Pomieszczenie było wysokie. Po
prawej i lewej stronie stały regały, na których stały fiolki, słoiki z różnymi
składnikami do sporządzenia eliksirów. Naprzeciwko stało ogromne biurko za
którym był kominek. Snape usiadł za biurkiem tak, że kominek miał za plecami, a
Harry z Hermioną na krzesłach stojących przed nim. Wyjął z szafy plik dokumentów.
-Hermiono…ufasz
mi?- zapytał.
-Skąd
to pytanie?
-Przejrzałem
te papiery. Jeśli nie chcesz nie musisz tego robić. Wystarczy, że podpiszesz, a
będziesz nazywa się Hermiona Narcyza Snape.
-Narcyza?-
spytała zdziwiona.
-Tak…
bo widzisz… Narcyz Malfoy to twoja matka chrzestna.- powiedział.
-A…
ojciec?
-Widzisz…
wtedy poszliśmy z twoją matką na kompromis. Ja wybrałem Narcyzę na twoją matkę
chrzestną, a ona wybrała…-przerwał.- Remusa Lupina…
-Słucham?!
Lupin to mój ojciec chrzestny, a ja o tym nie wiedziałam?! Jak mógł mi nie
powiedzieć?!
-Hermiono,
wszyscy myśleli, że zaginęłaś. Bo widzisz… Co miesiąc byłaś u mnie… w ten
miesiąc, kiedy.. zostali zamordowani byłaś u mnie… Myślałem, że nie dam sobie
rady z wychowaniem dziecka. Poza tym…pewne musiała byś być śmierciożercą…
zrobiłem coś podobnego jak z Harrym. Oddałem cię mugolom, pozostawiając im
list. Kim jesteś, kim będziesz… prosiłem o opiekę. Oni nie mogli mieć dzieci.
Wiesz…? Przez jedenaście lat odliczałem dni do twojego przyjazdu do Hogwartu… W
końcu nadszedł ten dzień, kiedy zobaczyłem cię po raz pierwszy…Szczerze mówiąc,
masz moje oczy… Zmieniłem je zaklęciem. Nawet
nie wiesz jak bardzo cierpiałem… musiałem by dla ciebie okropny, znosi to
wszystko, ale teraz dojrzałem… po ostatnich szyderstwach Crabba i Goylea nie
wytrzymałem…
Taak, genialna ja nie zauważyła strzałeczki na dole. ^^ Ma się ten talent.
OdpowiedzUsuńCo do rozdziału... Moja reakcja? Jakieś 10 razy "o cholera, ja pierdziele" na wieść, że:
1) Snape ojcem Hermiony
2) zazdrość Rona o Harry'ego
3) Miona siostrą Harry'ego
4) historia ciąży Lily
5) mieszkania z Severusem
6) przytulas z "tatusiem"
7) Narcyza matką chrzestną
8) Lupin ojcem chrzestnym
Pewnie było coś jeszcze i zapewne zła kolejność, ale nadal jestem w szoku. ; p
Pozdrawiam. xx
Moja reakcja na poczatek rozdzialu - dziki pisk :3 uwielbiam blogi o takiej tematyce :) bardzo mi sie podoba pomysl i to jak piszesz. Idze czytac dalej :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam - Flo :*
mega :) fajnie opisane, pomysłowo i z wyobraźnią - to przede wszystkim.
OdpowiedzUsuńMasz talent i zapewne z kolejnymi rozdziałami będzie Ci to szło coraz lepiej. :>
Pozdrawiam cieplutko i lecę czytać dalej :>
Shadii. :))
Boski *_* Lecę dalej :D
OdpowiedzUsuńAlvin
Ehm...dużo chciałabym powiedzieć i powiem.
OdpowiedzUsuńPo pierwsze pomysł jest naprawdę fajny, szczególnie ten że harry i hermiona to rodzeństwo.Co do wykonania mam pewne ...wątpliwości.
Nie wiem,ale dla mnie te rozdziały były nienaturalne, a przede wszystkim dialogi.
I oczywiście spróbuję to uzasadnić:
1. Scena kiedy Snape oznajmia Hermionie że jest jej ojcem.
Żaden człowiek nie krzyknął by od razu: To niemożliwe tylko by zaniemówił.Poza tym...ta scena z Harrym i Hermioną w przedziale....kocham cię jak brata....a akurat za chwilę *CO ZA PRZYPADEk...dowiadują się że są rodzeństwem.
Nie wiem nie mogę mówić za Harryego...ale on przecież NIENAWIDZI Slytherinu i to nie zmieni się od tak,machnięciem ręki.
Poza tym nie rozumiem tej ciąży,Kobieta jak zajdzie w ciąże nie może zajść w ciągu niej...w następną. To nie możliwe.
Chyba że źle to zrozumiałam.
Po prostu...wszystko było by fajnie ...gdyby ...więcej naturalności...nie da się po prostu zmienić wszystkiego na raz.A Hermiona to nadal Hermiona...
Harry to nadal Harry...
a oni ...po prostu nie są sobą tutaj.
Ale i tak poczytam dalej.
Bo pomysł fajny....
pozdrawiam...
to moje zdanie :)
Nie wiem co trzeba mieć w głowie, żeby wymyślić tak dziwne i poplątane opowiadanie. Historia ciąży Lily przeraziła mnie i rozśmieszyła na raz. Bo ok, niech ten Severus sobie będzie ojcem Hermiony, ale czemu jej matką ma być Lily?! Nie lepiej gdyby pani Granger miała romans ze Snapem, czy coś? I czemu od razu przenoszą się do Slytherinu, co nagle charaktery im się zmieniły? Przeczytam kolejny rozdział, ale to jest tak dziwne, że nie wiem czy wytrzymam więcej, oczywiście, nie urażając autorki, każdy może pisać o czym chce i jak chce :)
OdpowiedzUsuńPomysł dobry. Piszesz ładnie ale tak jak inni uważam, że to trochę nienaturalne. Wymieniono już prawie wszystko w komentarzach, a ja dodam od siebie tylko tyle, że nie rozumiem dlaczego Hermiona tak szybko zmieniła nazwisko. Dopiero się dowiedziała, że Snape jest jej ojcem a państwo Granger wychowywali ją przez 15 lat. To dla mnie niepojęte. Tak samo z przydziałem do innego domu. Dlaczego chciała być w Slytherinie skoro są tam osoby, które poniżały ją od pierwszej klasy. Harry od zawsze żywił pogardę dla tego domu. Mam nadzieję, że w kolejnych rozdziałach nie staną się nagle typowymi Ślizgonami.
OdpowiedzUsuńLecę czytać dalsze rozdziały.
W.
Yyyyy? Zawisłam przy ciąży - o co chodzi, jak to wyliczyłaś? Zaszła w ciążę z Hermioną, po kilku tygodniach(?) (niby jak) z Harrym, a mimo to Harryego urodziła wcześniej a Hermionę po kilku miesiącach? Co więcej: działo się to w szkole? Wg oryginału skończyła szkołę, wzięła ślub, zaszła w ciążę. Pal licho oryginał! Sama nie wiesz, jak z tego wybrnąć? i dlaczego oddała Hermionę? Nie lepiej było wychowywać razem "bliźniaki"?
OdpowiedzUsuń